Okruszek 2017.11

OkruszekLogo

Listopad 2017 (nr. 223)

Wersja na smartfona / czytnik eBook-ów: format PDF

Dzień jesienny tak cicho

jak liść zżółkły opada;

złoto ma z października,

smutek z listopada

i w ten smutek złotawy,

i w ten płomyk zamglony

przybrały się Zaduszki

jak w przejrzyste welony.

Hanna Łochocka

AKTUALNOŚCI

1 listopada  – Uroczystość Wszystkich świętych
święci to wzór do naśladowania. Wywodzili się z różnych narodów, warstw społecznych i epok historycznych. Szli przez życie różnymi drogami. Prośmy ich o wtawiennictwo u Boga.                                                          

2 listopada  – Wspomnienie Wszystkich Wiernych Zmarłych
Wspominając znanych nam i nieznanych zmarłych pamiętajmy o modlitwie za ich dusze. Nie tylko w tym dniu, ale także na przestrzeni całego roku.

11 listopada – 99 Rocznica Odzyskania Niepodległości
Rocznica ukazująca postawę tysięcy rodaków jak szanować ojczyznę bez względu na spory, jak stanąć w jej obronie nawet wtedy gdy inni mówią, że nie warto, uczynić dla niej wysiłek by pomnażać jej wielkość.

12 listopada  – Dzień Solidarności z Kościołem Prześladowanym
To dzień dający nam możliwość zastanowienia się nad tym w jaki sposób ja i moje otoczenie może pomóc tym chrześcijanom, którzy nie mogą bezpiecznie żyć i wyznawać swojej wiary.

26 listopada – Uroczystość Chrystusa Króla Wszechświata
Uroczystość ta kończy kolejny rok liturgiczny. Może warto zrobić podsumowanie tego wszystkiego co się wydarzyło od pierwszej niedzieli Adwentu 2016 roku i odpowiedzieć sobie na pytanie: Czy Chrystus rzeczywiście królował w mojej duszy i moim sercu?

POCZYTAJ MI MAMO, POCZYTAJ MI TATO…

OPOWIEŚĆ O WŁADKU i POLSCE

    Są dziś tacy, którzy brzydzą się poczuciem narodowej dumy, a sama mowa    o niej napawa ich wstrętem. Gdy się ich słucha, rodzi się w nas nieodparte wrażenie, że wstydzą się wszystkiego, co polskie. (…)

    Na szczęście są takie dni jak 11 Listopada, kiedy to wspominamy ludzi, którzy myśleli zupełnie inaczej. Tym ludziom nie było duszno w Polsce. Nie uważali jej za nic nieznaczący grajdołek i nie doskwierała im nasza rzekoma zaściankowość.

 Na dodatek swoimi czynami udowodnili, że nie mieli w tym żadnego, ale to żadnego interesu. Robili to autentycznie bezinteresownie, wbrew swoim osobistym korzyściom. Szli walczyć. Głodowali, odnosili rany, tracili życie. Ryzykowali nie po to, żeby przeżyć przygodę, poczuć trochę adrenaliny czy żeby zostać bohaterem – walczyli o to, co jest dla nich niepowtarzalne, a co określone jest w słownikach sześcioma literami alfabetu, z których żadna się nie powtarza – o Polskę. To w niej złożone były ich marzenia i sny. To dla niej opanowywali ludzkie przecież uczucie strachu i wznosili się na niewyobrażalne poziomy męstwa.

    Nie tak dawno, gdy siedziałem w kancelarii parafialnej, poznałem historię, która dla mojego, dla naszych pokoleń brzmi jak zupełnie z innej bajki. Pewien mężczyzna budował sobie drzewo genealogiczne. ślady swojej rodziny znalazł w naszej miejscowości, w księgach małżeństw. Konkretnie w 1919 r. Znalazł akt ślubu młodego chłopaka, swojego wuja – Władka.

– Wie ksiądz – powiedział. – Z biedoty pochodził. Wyrwał się za chlebem do Ameryki, do Nowego świata. Znalazł chleb, znalazł dom, ale wrócił, gdy tylko wieści się rozeszły, że o Polskę się walczy. Wydał, co zarobił. Zaokrętował się, przepłynął tysiące mil do Europy. Przyjechał na ziemie, z których wygoniła go bieda, i mimo że nadal piszczała, to nie była mu już straszna, bo była nadzieja, że Polska zmartwychwstanie. Wrócić w biedę, bo ojczyzna wzywała. Skazać się na czasem tylko okraszone ziemniaki i zrezygnować z suto zastawionego stołu. Porzucić „American dream” na rzecz swojskiego marzenia o tym, co bezcielesne, nieuchwytne, niemierzalne, niemożliwe do wyceny i na dodatek wyszydzane na salonach? Kimże trzeba być? Na jakiego herosa matka i ojciec go wychowali?

   Gdy słyszę taką historię, wszystkie przykre słowa wypowiadane dziś czasem   o Polsce bledną. Bledną i więdną niczym kwiat na jesieni. O czymś takim filozofom się nie śni. Nie wyjaśnią tego socjologowie. A i duchowni zamilkną   z podziwu.

Ks. Paweł Rozpiątkowski

Święci w niebo wzięci

Marcin de Porres
ur. 9.12.1579 w Limie
zm. 3.11.1639 w Limie

Był nieślubnym dzieckiem hiszpańskiego szlachcica Jana de Porres i mulatki Anny Valazqes. Ojciec dał mu nazwisko i łożył na jego utrzymanie chociaż w księdze chrztu widnieje jako „syn nieznanego ojca”.

W wieku 12 lat poszedł na naukę do cyrulika, u którego poznawał tajniki zagadnień medycznych i zajmował się fryzjerstwem. Mając 15 lat zapragnął wstąpić do zakonu dominikanów, którzy go nie przyjęli, ale zgodzili się, aby został tercjarzem. Po pewnym czasie złożył śluby zakonne jako brat.

Prowadził szpital klasztorny, w którym leczył nie tylko braci, ale także Indian. Wykupywał z niewoli czarnych niewolników, a gdy zabrakło pieniędzy zaproponował przeorowi by sprzedał go samego.

Utrzymywał schronisko dla psów i kotów. Dokarmiał nawet głodne myszy. Gromadził je w kącie ogrodu i karmił do syta uwalniając domostwa od ich niszczycielskiej obecności.

Czytał w sercach i sumieniach. Posiadał dar wyjaśniania i rozwiązywania różnych złożonych zagadnień. Po poradę przychodzili do niego arcybiskup Limy czy wicekról Peru.

Założył w Limie (pierwsze w Nowym świecie) kolegium kształcące ubogie dzieci.

Zmarł na malarię. Naród peruwiański i bracia zakonni od razu uznali go za świętego. Beatyfikował go Grzegorz XVI w 1837 roku, ale jego kanonizacji dokonał Jan XXIII dopiero w 1962r.

Jest patronem zgody na tle rasowym, sprawiedliwości społecznej, ubogich a także fryzjerów i golibrodów.

Atrybuty to miotła, pies, kot, myszy jedzące z jednego naczynia, krucyfiks, różaniec.

Przedstawiany w habicie dominikańskim z miotłą.

Modlitwa:
Boże, który doprowadziłeś św. Marcina dzięki jego pokorze do niebiańskiej chwały, pomóż nam pójść za jego przykładem, abyśmy stali się godni udziału w jego chwale. Amen.

PYTANIE…ODPOWIEDZI…POSZUKIWANIE

Czym są wypominki?

Wypominki to modlitwa za zmarłych z naszych rodzin (krewnych, przyjaciół, znajomych). Wymieniamy wtedy imiona i nazwiska zmarłych łącząc to z modlitwą np. różańcową.

Jest to pomoc dla tych, którzy oczekują na pomoc w czyśćcu.

Zwyczaj ten wywodzi się już ze starożytnego kościoła, w średniowieczu popularny we Francji, potem rozpowszechnił się na cały Kościół. Powstały wtedy specjalne księgi zwane nekrologami, w których zapisywano imiona zmarłych biskupów, królów, dobroczyńców, fundatorów klasztornych, ich rodzin, świętych męczenników i wiernych. Wyczytywano je w czasie Mszy św., po kazaniu, z ambony. Trwało to bardzo długo dlatego po reformie przeprowadzonej przez Sobór Watykański II przeniesiono je przed  Mszę św.

Wyróżnia się wypominki jednorazowe ( odczytuje je się na cmentarzu), oktawalne (osiem dni od dnia Wszystkich świętych), roczne (przez cały rok przed mszami).

W Polsce bardzo rozpowszechnione. Inne nazwy to w Poznańskiem – wymienianki, na śląsku – zalecki.

Znane i nieznane ciekawostki zasłyszane

Niezwykły cmentarz w Rumunii

W miejscowości Sapanta w dolinach Maramureszu znajduje się najdziwniejsza nekropolia Europy a nawet i świata.

Już od bramy wejściowej rozpościera się widok na niebieskie, rzeźbione   w drzewie nagrobki ozdobione scenkami  z życia i krótkimi wierszowanymi komentarzami.

Zaczęło się niepozornie w 1935 roku

kiedy to cieśla Ioan Stan Patras wykonał pomnik z drewna dla miejscowego wieśniaka, który utopił się w Cisie. Na początku ozdobił go tylko paroma kwiatkami, by po latach dodać krótki wierszyk i wyryć obrazek przedstawiający śmierć biedaka.

Odtąd każda rodzina tej wioski chciała w ten sposób uhonorować swojego zmarłego. I tak oto powstał cmentarz liczący obecnie ponad 800 nagrobków z kolorowymi obrazami z życia miejscowej ludności.Twórca tego niezwykłego cmentarza pochowany jest również na nim a tradycję kontynuuje jego uczeń Dymitru Pop.