„Rowerem przez Braunschweig” – felietony ks. Ryszarda

Ksiądz Dariusz (4.05.2016)

Ostatnio jadąc dookoła naszego jeziora w Salzgitter spadł mi łańcuch w rowerze. Przyznam sie, że nie mogłem sobie poradzić. Ale Kacper nasz ministrant, który mieszka blisko naszego Kościoła przyszedł mi z pomocą i sprawa była załatwiona. Zresztą Polacy tutaj mieszkający w Salzgitter, Braunschweigu czy też w Wolfsburgu są ogromnie życzliwi i służą wszelką pomocą.

W środę 27 kwietnia miało miejsce niezwykłe spotkanie  w naszej parafii. Wciąż jestem pod wrażeniem kazania i wykładu, który wygłosił ks. Dariusz Oko. Jest profesorem filozofii, a zajmuje się gender. Ta zgubna, wręcz szatańska ideologia (jak głosił prelegent) skierowana jest głównie na dzieci.

Dziewczynkom w przedszkolu daje się samochodziki do zabawy, a chłopcom lalki. Wkrótce jednak dziewczynki owijają te samochodziki w pieluszki, karmią i kołysają. Bo to przecież są przyszłe mamy. A chłopcy demontują lalki – są przecież ciekawi co jest w środku, bo to przyszli mechanicy, inżynierowie.

Ale nie o Gender chciałbym teraz pisać, bo przecież wystarczy w Googlach kliknąć „ks. Oko” i mamy mnóstwo informacji na ten temat. To co mnie zadziwiło w tym kapłanie, to nie tylko wiedza, ale przede wszystkim ODWAGA. Jak sam mówił, jest gotowy rozmawiać z każdym. Wzywa na „pojedynek” czyli na debatę Biedronia, Palikota a nawet Michnika. „Oko w oko z księdzem Oko”.

Całe to spotkanie przypomniało mi historię z Kamieńca Podolskiego. To był początek mojej pracy na Ukrainie. Dużo mówiło się o tym, ze Ukraina przoduje w świecie co do ilości dokonywanych aborcji. Przyszła mi myśl, aby odwiedzić szpital ginekologii, w którym przecież dokonuje się usuwania ciąży. Razem z p. Julią Bojarską, nasz parafianka, która pracowała w miejscowej gazecie udaliśmy sie do szpitala.

Zawiedujuszcza tzn. lekarz ordynator przyjęła nas bardzo życzliwie. Od razu zaproponowała nam kawę i cukierki. Szybko jednak w czasie rozmowy przeszedłem do rzeczy.
– Czy u was dokonuje się aborcji?
Pani zwiedujuszca nie miała żadnych tajemnic – to przecież jej codzienna praca.
– A dzisiaj – spytałem się – ile kobiet przyszło na zabieg?
– Dziesięć – odpowiedział lekarz.
– A czy mogę z nimi porozmawiać?
– Nie ma żadnego problemu.
Byliśmy zaskoczeni tak otwartością. Pamiętam jak usiedliśmy gdzieś w pałacie tzn. sali szpitalnej. Przyniesiono krzesła i usiedliśmy razem. Młode kobiety, a przecież już mamy, były ciekawe co mam do powiedzenia. Były ubrane w białe fartuchy, za chwilę miało się dokonać zabicie poczętego nie narodzonego dzieciątka. Mówiłem o etapach rozwoju ludzkiego płodu. To, że  w 27 dniu od poczęcia bije serce itd.. A na koniec powiedziałem, że to przecież cieżki grzech. Kobiety pospuszczały głowy. No i tak sie skończyła ta rozmowa.
Zawiedujuszcza 0glosiła tryumfalnym głosem, że to już nic nie pomoże. Bo to przecież same te kobiety podejmują decyzje. Znów zapraszała, aby dopić nie wypitą kawę i cukierki. Jednak ani pić kawy ani jeść cukierków już nie mogłem. Po raz pierwszy zetknąłem się naocznie ze złem, jakie dzieje się w świecie.

Po kilku miesiącach, była to chyba wiosna, stałem obok kościoła, gdy podeszła do  mnie młoda kobieta.
– Ja was znaju – powiedziała.
– Nie mogę sobie pani przypomnieć.
– Wy byli u nas w balnicy (szpitalu).
– No tak być może, a o co pani chodzi? – spytałem.
– Chciałam księdza poprosić o chrzest dla mojego dziecka – i pokazała reką na dziecięcy wózek. To była ta jedna, która wyszła i urodziła dziecko.
Warto było żyć, ktoś powiedział, żeby to jedno życie uratować.

Myślę, że ksiądz Dariusz stoi na pierwszej linii frontu. Walcząc o ludzkie życie, o ducha naszego narodu. Otrzymuje wiele pogróżek. Naraża przecież swoje życie. Mówi się, że to on zatrzymał gender w Polsce. Myślę, że takiego kapłana powinniśmy wspierać modlitwą.
Jutro Wniebowstąpienie.
Przed swoim odejściem Pan Jezus błogosławi swoich uczniów. Wreszcie, gdy zostaje wzięty do nieba, oni odchodzą do Jerozolimy z radością – jak pisze ewagelista Łukasz. Dlaczego z radością? Przecież już Go nie będą widzieć. Pan Jezus jednak pozostaje z nimi w inny sposób, w innej formie, w zmienionej relacji. Jest obecny pośród nas również teraz, zwłaszcza w sakramencie Eucharystii. To ta obecność Pana dodaje sił i odwagi księdzu Dariuszowi.

ks. Ryszard

przeczytaj Felietony archiwalne