Okruszek 2022.09

Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie OkruszekLogo-1024x197.png

Wrzesień 2022 (nr. 271)
Redakcja: teksty i opracowania tekstów: I. Kunowska, opracowanie graficzne: M. Widok, Matematyka: B. Dorawa

Wersja na smartfona / tablet / czytnik eBook-ów: format PDF

AKTUALNOŚCI

1 września  – rocznica wybuchu II wojny światowej
Choć od wybuchu wojny minęły już 83 lata pamiętajmy, że polscy żołnierze bohatersko bronili Ojczyzny, walczyli na wszystkich frontach II wojny światowej, ginęli w obozach, przelewali krew nie tylko za wyzwolenie swojego kraju.

3 września  – Narodowe Czytanie
To już 11 raz prezydent RP zaprasza wszystkich Polaków w kraju i z zagranicy do uczestnictwa w akcji popularyzowania polskiej literatury. W tym roku czytamy „Ballady i romanse” Adama Mickiewicza.

4 września – Dożynki Jasnogórskie
W narodowym sanktuarium na Jasnej Górze wraz z rolnikami składamy podziękowania za plony naszych pól i sadów, łąk i ogrodów.

8 września – Święto Narodzenia Najświętszej Maryi Panny
Od wielu wieków Kościół raduje się darem Bożym, którym jest narodzenie Maryi. To Ona wydała na świat Jezusa Chrystusa, który zwyciężył śmierć.

14 września  – Święto Podwyższenia Krzyża
Dla nas ludzi wierzących to krzyż powinien być przewodnikiem naszej codzienności.

17 września – Światowy Dzień Sybiraka
Niewielu pamięta, że II wojna światowa to dla nas Polaków, walka nie tylko z Niemcami, ale również z Sowietami, którzy zajęli tereny wschodniej Rzeczypospolitej siejąc strach i zniszczenie.

18 – 24 września – XII Tydzień Wychowania
Kolejny raz nauczyciele, wychowawcy i rodzice spotkają się by zrozumieć i odnaleźć drogę do serc młodego pokolenia.

27 września – Dzień Podziemnego Państwa Polskiego
Po przegranej obronie Polski w 1939 r. Polacy od razu ruszyli do walki z okupantem, tworząc jedyną w swoim rodzaju organizację podziemną, której zadaniem była nie tylko walka zbrojna, ale także kształcenie młodzieży czy pomoc ludności cywilnej.

28 września – Koronka do Miłosierdzia Bożego na ulicach miast
W czasach gdy wielu przeraża otaczający nas świat, niech Koronka stanie się wołaniem o opamiętanie i przemianę.

PYTANIE… ODPOWIEDZI… POSZUKIWANIE

Jak powstają słowa?

Każdy dzień może być dobry

Nawet jeśli zdarzy się sądny dzień, czyli taki, w którym panuje ogromne zamieszanie, chaos i ciężko jest zachować spokój, to zawsze można liczyć na to, że następny będzie lepszy. Czasem niektórzy marnują czas, robią coś bez sensu, czyli szukają wczorajszego dnia. Teraz, gdy zaczęła się szkoła, a dni są wypełnione po brzegi różnymi zajęciami, warto mądrze je zaplanować. To, czy dzień będzie dobry, zależy w dużej mierze od nas samych i od tego, co wartościowego uda się nam zrobić.

Wyraz dzień, czyli część doby, przeciąg czasu od rana do wieczora, wywodzi się z praindoeuropejskiego (czyli pradziadka języka polskiego) słowa *din. Co ciekawe, pierwotnym znaczeniem tego wyrazu w tym dawnym języku, było określenie „jasny, błyszczący”. Zapewne ma to związek z tym, że dzień następuje po nocy, w ciągu dnia dochodzą do nas promienie słońca, jest jasno, dlatego możliwe jest życie.

    W języku polskim słowo dzień jako czas od rana do wieczora jest poświadczone od XIV wieku.

    Od wyrazu dzień pochodzi bardzo wiele innych słów, np. dziennik, dzienniczek, dziennikarz. W szkolnym dzienniku codziennie zapisywane są informacje o postępach uczniów, ale dziennik to także gazeta, która ukazuje się każdego dnia. Siedem dni tworzy tydzień. Dawniej o tym samym dniu powtarzającym się po okresie siedmiodniowym mówiono „ten dzień”. Dwa wyrazy „ten” i „dzień” w ciągu bardzo wielu lat i pod wpływem różnych procesów językowych zlały się w jedno słowo, stąd powstał tydzień.

    Dzień stanowi ważny wyznacznik czasu. Jeśli coś liczy się na dni,  oznacza to, że trwa krótko, np. lato w tym roku liczy się jeszcze tylko na dni. I choć jesienią dni stają się krótsze, to – jak mówi  przysłowie – na Nowy Rok przybywa dnia na barani skok, czyli już od stycznia długość dnia szybko zaczynie się zwiększać

   Warto także zaznaczyć, że od słowa dzień pochodzi wyraz deszcz. Przed XV wiekiem miał on formę deżdż, a z czasem, kiedy zaczęto zapisywać ten wyraz, utrwaliła się dzisiejsza jego postać, czyli deszcz. Przypuszcza się, że to prastare złożenie wyrazów „zły dzień” oraz „niebo, światło”. W słotne (czyli deszczowe) dni niebo jest pochmurne, ciemne, nie dociera do nas słońce, dlatego zdecydowanie wolimy ładne dni. Z pewnością deszcz jest także  potrzebny, chociażby roślinom.

    Staropolski deżdż pozostał dziś w innych wyrazach, np. dżdżownicy, czyli robaka mieszkającego w ziemi, nazywanego też w niektórych regionach Polski deszczówką. Te niezwykle pożyteczne stworzenia, których budowa przypomina połączone ze sobą pierścienie, najczęściej pojawia się jesienią, gdy pogoda często jest dżdżysta, deszczowa, a gleba staje się miękka, stąd dżdżownicom łatwiej wydobyć się na powierzchnię. Po deszczu warto założyć kalosze i wybrać się na poszukiwanie tych ciekawych żyjątek.

Katarzyna Maria Zegadło

ZNANE I NIEZNANE CIEKAWOSTKI ZASŁYSZANE

Relikwie Krzyża Świętego

Do odnalezienia relikwii doszło prawdopodobnie między 326 a 328 rokiem, kiedy to cesarzowa Helena na prośbę swojego syna cesarza Konstantyna udała się do Jerozolimy.

To tam w pobliżu Golgoty odnaleziono 3 krzyże.

Krzyż, na którym zmarł Jezus poznano po tabliczce z napisem „Jezus Król Żydowski”. Inna relacja wskazuje, że to sam Bóg wskazał krzyż Zbawiciela gdy dotykano kolejno trzema krzyżami ciało zmarłej kobiety tylko przy dotknięciu jednym z nich dokonało się uzdrowienie.

Helena podzieliła krzyż na trzy części. Jedna część pozostała w Jerozolimie, druga trafiła do Rzymu, trzecia do Konstantynopola.

Duże fragmenty Krzyża można odnaleźć w Europie w kościele św. Guduli w Brukseli, bazylice Santa Croce w Rzymie, katedrze Notre Dame w Paryżu.

W Polsce relikwie te znajdują się między innymi w Świętym Krzyżu na Łysej Górze, w Lublinie czy Katowicach.

          Przez cały czas podważano autentyczność relikwii, a sam Marcin Luter mawiał, że ze wszystkich kawałków krzyża można zbudować cały dom. Najnowsze badania wykazały, że objętość krzyża wynosi 36 tys. cm3. Tymczasem wszystkie rozproszone po świecie fragmenty mają ok. 4 tys. cm3.

Co ciekawe nie wiemy dokładnie, który to był rok 320, 327 czy 330, ale wszystkie źródła wskazują na 13 i 14 września jako dzień wydobycia krzyża.

14 września wystawiono relikwie po raz pierwszy do publicznej adoracji.

 

POCZYTAJ MI MAMO…  POCZYTAJ MI TATO…

Przechodniu, powiedz Ojczyźnie…

Wrzesień nadszedł niespodziewanie. Zaskoczył mnie, jak chyba nigdy wcześniej. Jeszcze wczoraj było lato. Słońce świeciło jasno, niebo było beztrosko błękitne, świat tryskał zielenią i żywotnością. A tu nagle kilka suchych liści spadło pod moje nogi. Tornistry wróciły na plecy dzieci. Błękit zastąpiła szarość. Słońce świeci nadal, lecz i ono nieco pobladło.

    83 lata temu o tej porze pewnie też pojawiły się pierwsze zwiastuny jesieni. Zachowały się też zdjęcia dzieci, które na początku września miały pierwszy raz pójść do szkoły. Stoją poważne w obowiązkowych wówczas mundurkach, przejęte, ale i pełne zapału, zaciekawione.

    W niektórych miastach udało się im przeżyć uroczyście ów pierwszy dzień nauki… Niestety, tylko w niektórych. Potem już nikt  nie myślał o szkole. Wszystkich pochłonęła bez reszty nadzieja, że jeszcze się uda uratować Ojczyznę.

    Tamtej jesieni nikt nie słyszał stukotu kasztanów spadających z drzew. Czymże były w obliczu wybuchów, krzyków, huku silników, warkotu śmigieł? Wszechobecne odgłosy wystrzałów zagłuszyły śpiew ptaków i szum wiatru. Nikt nie zauważył, że zmieniła się pora roku. Wszyscy byli zbyt przejęci perspektywą końca ich spokojnego świata, wybuchem II wojny światowej.

    10 września zakończyła się obrona Wizny, bitwa nazywana polskimi Termopilami. Garstka polskich żołnierzy pod dowództwem kpt. Władysława Raginisa broniła przez trzy dni ważnego punktu komunikacyjnego przed ponad stukrotnie liczniejszym oddziałem sił niemieckich. 

    – I co było dalej? – dopytywał synek z wypiekami na policzkach, kiedy opowiadałam mu tę historię.

     – 10 września kpt. Raginis rozkazał swoim żołnierzom opuścić stanowiska bojowe i pójść do niewoli. Sam zaś ciężko ranny wysadził w powietrze swój posterunek.

    – Czyli przegrali? – synek był wyraźnie zawiedziony.

    – Jesteś pewien? – zapytałam.

– Pozostali wierni danemu słowu, złożonej przysiędze, temu, w co wierzyli. Czy aby na pewno ktoś, kto tak postąpi jest przegrany?

    Synek zamyślił się głęboko, ale nic nie powiedział. Mam nadzieję, że pewnego dnia zrozumie znaczenie słów wypisanych na skromnej tablicy na ruinach miejsca, w którym polegli, by w przyszłości mógł się spełnić ich sen o wolnej Polsce.

    „Przechodniu, powiedz Ojczyźnie, żeśmy walczyli do końca, spełniając swój obowiązek”.

Maria Paszyńska

Najpiękniejsze sanktuaria

Sanktuarium Matki Bożej Uśmiechniętej w Pszowie

Pszów – to miasto powstało w XIII wieku między Raciborzem a Rybnikiem, a od 1723 r. króluje nad nim Matka Boża Pszowska.

Chociaż przez te tereny przetoczyły się wojny husyckie i reformacja to parafianie z Pszowa zostali wierni wierze katolickiej, nawet wtedy gdy kościół przez 60 lat zajmowali luteranie. Corocznie udawali się też na pielgrzymkę do Częstochowy.    I to z jednej z takich pielgrzymek przywieziono poświęconą kopię obrazu Czarnej Madonny. Niestety podczys transportu uległa ona uszkodzeniu. Renowacji dokonał Fryderyk Sedlecky i to od tej pory mało podobną do Częstochowskiej Madonnę zaczęto nazywać Uśmiechniętą.

Obraz umieszczono na filarze bocznym kościoła Wszystkich Świętych, ale gdy przybywało pątników i obraz zasłynął wieloma cudami, w latach 1743 – 1747 wybudowano barokową świątynię Narodzenia Najświętszej Maryi Panny gdzie wizerunek Matki Bożej Uśmiechniętej zdobi ołtarz główny. 

Pierwszej koronacji dokonał opat cystersów Rudolf de Strachwitz. Niestety korony te ukradziono, nowe zostały poświęcone przez Jana Pawła II w czasie jego pierwszej pielgrzymki do Polski.

Kościół okalają stacje drogi krzyżowej, a w oddalonym 2 km lesie znajdziemy kalwarię z 14 stacjami.

Na odpust w dniu narodzenia Najświętszej Maryi Panny przybywają

wielotysięczne tłumy pątników.