Okruszek 2019.12


Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie OkruszekLogo-1024x197.png

Grudzień 2019 (nr. 243)
Redakcja: teksty i opracowania tekstów: I. Kunowska, opracowanie graficzne: M. Widok, Matematyka: B. Dorawa Akapit

Wersja na smartfona / czytnik eBook-ów: format PDF

Śnieg ostry pada i wicher wieje
W mrokach lśni gwiazda ponad Betlejem.
Ciemność dokoła, zima się sroży…
W szopie się rodzi Dzieciątko Boże.
Wśród najuboższych, wśród najbiedniejszych
Rodzi się światło, nic go nie zmniejszy.

AKTUALNOŚCI

1 grudnia  – I Niedziela Adwentu
Stajemy u progu rozpoczynającego się adwentu. Znajdźmy w nim miejsce na uczestniczenie w roratach, odmawianie różańca, spełnianie dobrych uczynków.

6 grudnia  – św. Mikołaja
Słynne są opowieści o dobroci św. Mikołaja, która nie skończyła się wraz z końcem jego życia i jak możemy się przekonać – trwa do dziś.

8 grudnia – Niepokalane Poczęcie Najświętszej Maryi Panny
W adwentowym oczekiwaniu prośmy Maryję, by nauczyła nas wypełniać oczekiwania jakie kieruje do nas Jej Syn.
8 grudnia  – II Niedziela Adwentu  – Dzień modlitwy za Kościół na Wschodzie
To, że możemy bez przeszkód uczestniczyć we Mszy św. i nauce religii, że mamy swoje świątynie i nie doświadczamy braku chleba nie oznacza, że jest to udziałem katolików Europy Wschodniej, Rosji i Azji Środkowej. Nie zapominajmy o nich w modlitwie. Nie szczędźmy im naszego finansowego wsparcia.

13 grudnia – Dzień Pamięci Ofiar Stanu Wojennego
Mimo upływającego czasu warto jeszcze raz przypomnieć sobie bohaterów tamtych historycznych zdarzeń.

15 grudnia – III Niedziela Adwentu
Święta zbliżają się coraz szybszymi krokami a zostało jeszcze tyle do zrobienia. Sprzątając dokładnie zakamarki naszych domów nie zapominajmy, że należy zaglądnąć do zakamarków naszej duszy.

22 grudnia – IV Niedziela Adwentu
Już ostatnie dni, aby przygotować nasze serca przez dobrą spowiedź i dobre uczynki na przyjście Bożego Dziecięcia.     

24 grudnia – Wigilia
W rodzinnym gronie, łamiąc się opłatkiem i składając sobie życzenia zwróćmy nasze myśli i serca w kierunku ubogiego żłóbka i radujmy się ze spotkania z nowo narodzonym Jezusem.

25 grudnia – Boże Narodzenie
Udajmy się do świątyń i pokłońmy się Dzieciątku. Prośmy Go o pokój na świecie, o miłość i jedność wśród ludzi. Złóżmy życzenia bliższym i dalszym znajomym. Nie zapomnijmy o ludziach samotnych.

26 grudnia – św. Szczepana
Diakon, który ukazał nam, że przyznanie się do wiary w Jezusa Chrystusa może kosztować życie.

30 grudnia – św. Rodziny
Prośmy, aby św. Rodzina była przykładem dla wszystkich naszych rodzin.

31 grudnia – koniec roku
Patrzymy na dni, które już za nami zdając sobie sprawę, że choć wiele rzeczy nam nie wyszło to i zwycięstwa były naszym udziałem. Jesteśmy starsi i mądrzejsi. Prośmy o błogosławieństwo Boże na  Nowy Rok.

Niech miłość, która przyszła na ziemię i objawiła się

w Dzieciątku Jezus ogarnie Was i Wasze rodziny

oraz hojnie obdarzy swoim błogosławieństwem.

Na nadchodzące Święta Bożego Narodzenia wszelkiej pomyślności  życzy

Redakcja

POCZYTAJ MI MAMO, POCZATAJ MI TATO

Stary Józef

   W przydrożnym barze ostatni goście ponaglani przez gospodarza szykowali się do wyjścia. Już dawno na niebie zabłysła pierwsza gwiazda, a on chciał zasiąść z rodziną do wigilijnej wieczerzy. Żona będzie znowu narzekać, że się spóźnił. Jeszcze musi wszystko pozamykać, posprawdzać. Pracowników wypuścił dzisiaj wcześniej, czego teraz zaczął żałować. Nie chciał jednak, aby o nim źle mówili – przynyjmniej dzisiaj.

O, a ten znowu zasnął – pomyślał ze złością widząc leżącego na ławce starego Józefa i zaczął go tarmosić.

   – Obudź się Józef! No, wstańże! Ja też chcę mieć wreszcie wolne! – wykrzykiwał na podnoszącego się powoli z ławki starego człowieka.

   – Idź Józef do domu, przecież dzisiaj wigilia – powiedział łagodniej i zaraz pożałował swoich słów. Wiedział, że Józef nie ma nikogo, kto by na niego czekał z wieczerzą. Ale w końcu co go to obchodzi – jakby się litował nad każdym, kto przychodzi do jego baru, aby w wódce utopić swoje smutki, to sam by się chyba rozpił. A zresztą – czy jemu tak dobrze się żyje? Ciągle jakieś problemy…

   Stary Józef wreszcie się zebrał i wyszedł w śnieżną noc. Do domu miał daleko, a większość drogi wiodła przez las. Znał jednak ją tak dobrze, że nawet po ciemku i po pijanemu trafiał bezbłędnie.

    Dziś nie wypił dużo, chociaż miał ochotę zapić swoją tęsknotę za żoną, która kilka lat temu odeszła do nieba. Józef bardzo ją kochał. Była taka dobra dla niego… Pomyślał, że z pewnością martwi się nim teraz. Martwi się tym, że nie potrafi się wziąć za siebie i zamiast chodzić do kościoła, chodzi do karczmy. Pomyślał też o swoim jedynym synu, który daleko, daleko za oceanem robi karierę. Ostatni raz widzieli się na pogrzebie żony. Teraz zostały tylko paczki i krótkie listy.

    Noc była piękna. Bezchmurne niebo świeciło wszystkimi gwiazdami. Bielutki śnieg okrywał puszystą pierzyną zielone choiny. Józef stanął i zapatrzył się w niebo, jakby szukając tej gwiazdy, która świeciła nad betlejemską szopką. W pewnej chwili zdawało mu się, że najjaśniejsza gwiazda na nieboskłonie mrugnęła do niego tajemniczo.

    – Oj, stary, stary! Masz już przewidzenia, źle z tobą – pokiwał nad sobą siwą głową.

    Nagle w głębi lasu, tam gdzie stała rozwalająca się szopa z sianem dla saren, zobaczył światełko.

    – Co się dzieje! Może ktoś pobłądził, chociaż kto… – przecież mieszkańcy wioski tędy nie chodzą, chyba że leśniczy, ale co on by tu robił? – pytał się zaciekawiony i skierował swoje kroki do szopy. Popatrzył pod nogi i zobaczył ludzkie ślady i ślady różnych zwierząt. Przestraszony stanął za wielką choinką. „ Może to jacyś zbóje, złodzieje” – pomyślał z lękiem i postanowił się wycofać. Zrobił kilka kroków do tyłu, ale stanął usłyszawszy jakąś znaną melodię. „O jejku! To przecież kolęda. Zbójcy przecież by nie grali kolęd”.

    Postanowił zobaczyć przez okno, co się tam dzieje. Powolutku zbliżył się do okna i kiedy miał już zajrzeć, nagle otworzyły się skrzypiące drzwi. Stanął w nich wysoki mężczyzna z brodą, z dużą laską w ręku i w długich szatach. Uśmiechnął się do starego człowieka i zaprosił go gestem ręki do środka. Józefowi wydawało się, że śni, albo że zwariował, dlatego szczypnął się dotkliwie w rękę. „To przecież święty Józef!” – pomyślał jednakowo szczęśliwy, jak i przerażony. W jednej chwili przypomniał sobie wszystkie grzechy ostatnich lat i z żalem stwierdził, że w jego sercu zostało mało czystego miejsca, które nie zaśmieciłyby złe uczynki.

    – Nie bój się Józefie! Wejdź do środka i przywitaj się z Dzieciątkiem i Jego Matką – ciepłym głosem jeszcze raz zaprosił święty Józef starego człowieka.

   – Ale ja jestem strasznym grzesznikiem! – prawie wykrzyknął Józef.

   – Wiem, ale to właśnie dla ciebie przyszliśmy tu dzisiaj. Chyba nie chcesz odejść. Popatrz, jak tu ciepło. Są pasterze z owcami, jest wół i osioł. Wszyscy się cieszą…

   – Święty Józefie, ja też się cieszę… Tak bardzo się cieszę. Już dawno nie byłem tak szczęśliwy! – zawołał.

    Wbiegł do środka, jakby był młodym chłopcem. Upadł na kolana i patrzył raz na Maleńkiego, raz na Jego Matkę, która miała oczy podobne do dobrych oczu jego kochanej żony. W jego sercu zrobiło się ciepło, ciepło… Łzy szczęścia zaczęły płynąć z jego oczu, aż zupełnie przesłoniły mu wzrok.

    Nie pamięta, jak długo tak klęczał. Kiedy otworzył oczy zobaczył szarpiącego go za ramię leśniczego.

   – Józefie, co ty tutaj robisz? Nie jesteś w domu? Czemu tu klęczysz i skąd miałeś światło?

   – Co i ty spotkałeś świętego Józefa? – zapytał stary człowiek.

   – Jakiego świętego Józefa? Nie jesteś ty przypadkiem pijany?

   – Nie, nie! Przecież sam widziałeś światło!

   – No tak, idę właśnie na pasterkę. Zobaczyłem światło w szopie i przyszedłem sprawdzić, czy się coś nie stało.

   – Nie widziałeś nikogo? Nic nie słyszałeś? – pytał natarczywie Józef.

   – Zresztą nie szkodzi – dodał po chwili zamyślenia. Jestem taki szczęśliwy!!!

   – Józefie, chodź ze mną do mojego domu. Zrobię ci coś ciepłego do picia. Z wieczerzy też sporo zostało. Żona trochę źle się czuje i nie poszła na pasterkę. Na pewno się ucieszy. A rano pójdziemy na Mszę świętą.

   – Dziękuję Stachu! Tak mi dzisiaj dobrze, oj dobrze! Chyba moja Marysia wyprosiła mi tę wielką łaskę, że zobaczyłem Dzieciątko i rozmawiałem ze swoim patronem.

   Wprawdzie leśniczy nie do końca wierzył w opowieść starego Józefa, ale z twarzy starego człowieka biło takie szczęście, że nic nie mówił. A zresztą, czy w świętą noc Bożego Narodzenia nie mógł zdarzyć się cud?!

PYTANIE… ODPOWIEDZI… POSZUKIWANIE

Co to jest Adwent?

Słowo adwent pochodzi z języka łacińskiego „adentus” i oznacza przyjście.

Dla starożytnych rzymian słowo to oznaczało oficjalny przyjazd cezara. Dla chrześcijan to radosny okres oczekiwania na przyjście Jezusa Chrystusa.

Pierwsze wzmianki na temat Adwentu jako okresu przygotowania do świąt Bożego Narodzenia pochodzą z IV wieku. Trwa on 4 tygodnie (rozpoczyna się  z czwartą niedzielą przed Bożym Narodzeniem a kończy 24 grudnia).

Zwyczajem głęboko związanym z Adwentem są Roraty czyli Msza św. ku czci Najświętszej Maryi Panny sprawowana zwykle bardzo wcześnie rano. Rozpoczynająca się w ciemności rozświetlanej przynoszonymi przez wiernych lampionami.

W liturgii obowiązuje fioletowy kolor szat liturgicznych z wyjątkiem III niedzieli tzw. Niedzieli „Gaudate” (radujcie się) kiedy to obowiązuje kolor różowy.

Adwent jest okresem rozpoczynającym kolejny rok liturgiczny.

„W Adwencie – w okresie poprzedzającym Boże Narodzenie, przygotujcie wasze dusze do przyjęcia z wiarą i miłością Dzieciątka Jezus, jak pasterze, którzy ruszyli do groty: „Pójdźmy do Betlejem i zobaczymy, co się tam zdarzyło i o czym nam Pan oznajmił”. Tak jak oni, tak samo również i wy umiejcie czerpać natchnienie ze żłóbka, aby stawać się coraz lepszymi i dzielniejszymi, aby ożywiać wiarę w Tego, który „leży w schronieniu ziemskim, ale króluje w chwale niebieskiej”.”

                                                                       Św.Jan Paweł II

Z notatnika okularnika

Kasia zachorowała. Tak ta Kasia z 6a. Najpierw nie było jej tylko kilka dni, potem parę tygodni, a teraz wiadomo, że najbliższe święta spędzi w szpitalu. Na onkologii. Walczy.

Nie możemy jej odwiedzić. Przesyłamy jej szkolne opowieści nagrywane na nasze telefony, piszemy listy, malujemy kolorowe obrazki. Na lekcjach religii z naszym księdzem modlimy się o powrót Kasi do zdrowia.

Czasami przysyła nam pozdrowienia leżąc na łóżku w niebieskiej chustce na głowie (to jej ulubiony kolor) a za jej plecami na ścianie uśmiechają się do nas różnobarwne motyle. Tylko ona jest taka jakaś blada.

Postanowiliśmy, że każdy z nas obdarzy ją jakimś małym świątecznym podarunkiem. I to jest dopiero wyzwanie! Bo wszystkich chętnych jest chyba z setka.

I tu przyszła nam z pomocą mama Kasi. Opowiedziała nam, że w szpitalu są dzieci, które nie mają tylu przyjaciół, że są z odległych krańców Polski, że niektóre leżą na oddziale parę tygodni inne tylko parę dni i nigdy nie wiadomo kto będzie następny, że może i o nich byśmy pomyśleli i włączyli się do akcji pisania kartek, które wywołają uśmiech na utrudzonych chorobą twarzach dzieci i ich opiekunów. „Wylosuj Anioła” – tak nazywa się ta akcja. Jest tak prosta, że wstyd byłoby nie wziąć w niej udziału.

Bo co to za problem zrobić samemu lub kupić kolorową kartkę, napisać parę słów, coś narysować, podzielić się szkolnymi „plotkami”, życzyć zdrowia? Wysłać ją na adres Fundacji „Gdy Liczy się Czas” (ul. Nowy Świat 30a/6  20-418 Lublin  Polska) i pomodlić się za obdarowanego dzieciaka? To żaden problem!

Do dzieła!

Pamiętajmy:

Adwent to oczekiwanie na przyjście na świat Dzieciątka Jezus. To oczekiwanie możemy wypełnić dobrymi uczynkami, które złożymy u stóp Nowonarodzonego. A szpitalne sale wypełnić radością chorych rówieśników.

Szczegóły akcji znajdziesz na stronie:  http://gdyliczysieczas.pl/wylosuj-aniola